Zainspirowałam się postem Nissiax83 pt "ogarnij się" klik.
Czytając Jej post przypomniałam sobie parę traumatycznych widoków, których byłam świadkiem w ciąży i stwierdziłam, że może warto uświadomić wszystkim kobietom, że aby dobrze wyglądać nie trzeba bardzo dużo.
Zacznę od porodówki, czyli miejsca gdzie ciężarówki mieszają się ze zmęczonymi porodem i Matkami Polkami Męczennicami zmęczonymi życiem.
Niezbyt często widywałam kobiety po porodzie, dlatego nie do końca wiedziałam co mnie czeka w szpitalu. Z natury nie lubię być oglądana w pidżamie, z przetłuszczonymi włosami i męczeniem wypisanym na twarzy, dlatego do porodu szykowałam się również pod względem wyglądu. W ostatnich tygodniach ciąży dowiedziałam się, że będę mieć cesarskie cięcie, znałam datę więc szykowałam się na sądny dzień. Niestety nie wszystko poszło po Naszej myśli i poród zaczął się dużo wcześniej, ale plan minimum w kwestii zadbania o wygląd zdołałam wykonać.
Wspomnianym planem minimum było:
- uzupełnienie rzęs ( przedłużałam je od kilku miesięcy)
- pedicure bez malowania paznokci
- manicure
- depilacja bikini
Chciałam w szpitalu czuć się komfortowo, wyglądać ładnie i wprawiać w osłupienie odwiedzających mnie członków rodziny ;)
Do walizki szpitalnej spakowałam koszulę nocną, klapki pod prysznic, Crocsy do spacerów po szpitalu, spodnie dresowe, sportowy stanik, t-shirt, bluzę, kosmetyki, ręcznik z mikrofibry...itp
Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam gdy odzyskałam czucie w nogach, był prysznic, porządny z dokładnym myciem głowy czyli próbą relaksu na sali szpitalnej. Z łóżka wstałam po jakichś 7 godzinach od CC - bolało ale chęć kąpieli była silniejsza. Następnego dnia rano, czyli po 3 godzinach od pierwszej kąpieli po raz kolejny byłam pod prysznicem, wskoczyłam w dresik i oczekiwałam na śniadanie i Bobasa.
Wydawać by się mogło, że robi tak każda kobieta.
Nic bardziej mylnego!
Nad ranem przywieziono mi na salę Matkę Polkę Męczennicę - po CC tak jak ja. Owa MPM nie była pod prysznicem przez dwie doby, a w celu zabicia brzydkiego zapachu stosowała antyperspirant i lakier do włosów. Pomyślałam - Cóż, trafiłam na brudasa.
Niestety epidemia brudu opanowała porodówkę. Na innych salach również znajdowałam MPM, jedne myjące się częściej inne rzadziej, jednak wszystkie snujące się po korytarzach w szlafrokach i ciapciach, z minami kobiet maltretowanych.
Byłam przerażona i załamana....
Dlaczego kobiety nie dbają o siebie? Dlaczego udają, że jest aż tak źle? Czemu higiena po porodzie jest tak trudna? Dlaczego przebranie się w dres w ciągu dnia dziwiło wszystkich - również lekarzy i położne?
Dlatego proszę Was wszystkie ciężarówki - zabierzcie na porodówkę czyste ubrania, dres, jakieś kosmetyki do szybkiego makijażu. Wyglądając ładnie chyba każda z Nas czuje się lepiej.
Pobyt na porodówce spowodował, że postanowiłam nie dawać sobie forów po porodzie i że nawet w domu będę wyglądać atrakcyjnie, a w chwilach słabości przyzwoicie i schludnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz