poniedziałek, 14 lipca 2014

Bubel

 Czasem zdarza się, że pod wpływem opinii innych ludzi kupimy bubel. Bubel jest zazwyczaj bublem tylko dla Nas. W Naszym przypadku bublem okazał się fotelik dla Bobasa firmy Tiny Love zakupiony w Mama i Ja.
Wybierając fotelik kierowałam się tylko i wyłącznie opiniami znajomych, że nie warto kupować drogiego fotelika- leżaczka, a że Bobas nie lubi grających sprzętów, to wszystkie kolorowe potworki odpadały. Szukałam więc taniego, ładnego leżaczka, łatwego do przewiezienia - często podróżujemy. Tiny Love spełniał wszystkie wymogi - był tani ( cena ok 150 zł), nie był grającym potworkiem, kolorystyka mi odpowiadała i mieścił się w małej torbie. Po chwilowym zachwycie - mięciutka tkanina, w miarę bezpieczny, bo żadne metalowe elementy nie wystają spod tkaniny, łatwo można obicie zdjąć i uprać, więc Matka zadowolona - przyszedł czas na rozczarowania. Bobas niekoniecznie polubił tę formę spędzania czasu, dodatkowo coś co wydawało mi się odpowiednie dla jego kręgosłupa jest mało ergonomiczne - Młody się po prostu w nim krzywi. Dodatkowo produkt ten zacina się przy składaniu, co pozbawiło go funkcji leżaczka podróżnego. Jesteśmy strasznie rozczarowani tym produktem i chyba następnym razem kupiłabym leżaczek Babybjorn albo Stokke, które przynajmniej są lepiej wykonane i zdrowsze dla małego kręgosłupa.
Oczywiście moja opinia może być spowodowana faktem, że Młody nie lubi z niego korzystać, chociaż sądzę, że przeważyły problemy ze składaniem leżaczka, którego nie mam jak reklamować, bo stwierdziłam że paragon do niczego mi się nie przyda ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz