I stało się! Tonąc w blogach o tematyce macierzyństwa i czując ciągły niedosyt, postanowiliśmy założyć własnego bloga. Biorąc pod uwagę słomiany zapał i chroniczny brak czasu nie przyzwyczajam się do myśli, że blog stanie się moim życiem.
Postanowiłam w tym oto miejscu recenzować produkty, które uznałam za niezbędne w obsłudze Bobasa oraz takie które niezbędnymi nie były. Z natury jestem osobą ceniącą komfort i nie lubię posiłkować się półśrodkami, dlatego część sprzętów zakupionych dla Bobasa przekracza budżet przeciętnej Matki Polski - chociaż może się mylę ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz