Młody urodził się bardzo słaby ( o tym może napiszę kiedyś ) i nie miał zbytnio siły ssać. Nie miał siły, więc płakał bo nie mógł się najeść, a ja płakałam razem z Nim, bo w pamięci miałam traumatyczne wydarzenia związane z porodem. Podjęłam męską decyzję, że przechodzimy na butlę. W tym momencie opowieści pojawiają się wątpliwości. Jaka powinna być temperatura mleka, jak logistycznie zaplanować karmienie w nocy, gdy człowiek śpiący z pewnością nie da rady termometrem sprawdzić czy już jest dobre. O czekaniu na rzeczoną ciepłą wodę nie wspomnę.
Więc zaczęłam szukać. Początkowo czajnika z ustawieniem temperatury, później ekspresu do kawy, aż tu nagle odkryłam firmę Beaba i ich Bib Espresso. Zakupiłam cudo Beaba i oczekiwałam na przesyłkę.
Urządzenie wygląda rzeczywiście jak ekspres do kawy. Posiada pojemnik na wodę, który później służy jako podgrzewacz do słoiczków.
Obsługa jest banalna - mamy przycisk z kroplą wody, klikamy i czekamy aż ekspres wyda z siebie trzy krótkie dźwięki. Dozujemy odpowiednią ilość wody i gotowe. Dodatkowo do urządzenia dodawany jest pojemnik do sterylizacji butelek. Wlewamy troszkę wody i wrzucamy na ok 5 minut do mikrofalówki. Muszę przyznać, że z tym urządzeniem życie jest prostsze. Kilka razy zapomnieliśmy zabrać go ze sobą i robiliśmy mleko od gorącego przez za ciepłe, krótko mówiąc nieakceptowane przez Bobasa. Beaba kosztuje ok 400 zł, ale warto. nie wyobrażam sobie żywienia Bobasa bez niego.
Jak każdy gadżet ma on też swoje minusy. Pierwszym z nich jest cena. Co prawda używam go tak często, że zapewne już zwrócił mi się w spokojnych nerwach, jednak powinien kosztować maksymalnie 300zł. Kolejnym minusem jest ręczne dozowanie ilości - wygodniejsze byłoby automatyczne nalewanie zaprogramowanej ilości wody.
![]() |
| Pojemnik do sterylizacji |
![]() |
| Standardowo mieszczą się w nim dwie butelki dr Brown ( duże też ) |




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz